16.01.2018

Od Coryntha CD Seviliany

Gdy wróciliśmy do zamku Sevilliana już prawie spała. Jeszcze nie było aż tak późno. Odprowadziłem suczkę do jej komnaty. Pożegnałem się, a potem wróciłem do swojego lokum. Nagle do głowy przyszedł mi pewien dziwny plan. Postanowiłem wystraszyć Sevilianę w samym środku nocy, koło północy. Wykombinowawszy dwie tkaniny wziąłem zszywacz i nożyczki. Najpierw pociąłem zielone i białe materiały. Tylko te kolory udało mi się zdobić. Później pozszywałem płaty za pomocą zszywek. Nie potrafiłem używać ani igły, ani maszyny do szycia. Poza tym tego drugiego nie mogłem znaleźć w żadnym zakamarku zamku. Po skończonej pracy poszedłem się zdrzemnąć. Miałem trzy godziny do północy i jednocześnie do realizacji mojego planu.
***
Niestety nie dałem rady obudzić się przed północą. Wręcz przeciwnie. Wstałem dwadzieścia minut po początku nowej doby. Podszedłem pod komnatę Seviliany, owinięty szczelnie w zielono-białą płachtę. Zgasiłem wszystkie źródła światła oświetlające  nawet w najmniejszym stopniu korytarz. Zacząłem halsować. Nie musiałem długo czekać. Już po chwili zauważyłem zbliżającą się suczkę. Zacząłem iść w jej stronę sycząc złowrogo. Seviliana zerwała się do ucieczki. W końcu jednak korytarz musiał się skończyć. Nie miała gdzie uciec. Zamknęła oczy czekając na śmierć.
-Mam cię! - odsłoniłem gwałtownie zielono-białe pokrycie. Na twarzy suczki malowało się zdziwienie.
-Corynth? Co ty tu robisz? - zapytała zaskoczona.
-Z powodzeniem staram się cię wystraszyć - zaśmiałem się cicho
<Sevilliana? Wiem że kiepsko, ale mam problem z dialogami>

1 komentarz: