15.01.2018

Od Hekate cd. Vainqueur

- No to spędziłaś tam trochę czasu... - stwierdziłam. - W sensie w dziurze. - poprawiłam się, wyobrażając sobie Vainqueur leżącą w jakiejś ciemnej dziurze ze złamaną łapą. Obraz w mojej głowie wydawał mi się bardziej zabawny niż współczujący. Ta... To uczucie, kiedy rozbawia cię ból innych. W sumie sama nie wiem, czemu tak się dzieje. Jestem aż taka okropna? Całkiem możliwe. - Ile centymetrów mierzysz? - zapytałam, próbując odpędzić ten jakże zabawny obraz z moich myśli i uśmiechać się w miarę naturalnie.
- Pięćdziesiąt osiem centymetrów, tak powiedział mi ten pan doktor. - Vain najprawdopodobniej nie zauważyła mojego rozbawienia. To chyba dobrze.
- No to nie jesteś o wiele wyższa ode mnie. - przyznałam.- Ja mam sześćdziesiąt jeden. - zasięgnęłam pamięcią do czasu, gdy byłam u lekarza. Było to dość dawno, chyba rok temu przy rekrutacji do sfory, ale wydaje mi się, że raczej nie urosłam od tamtego czasu.
- Czyli jest prze pani wyższa ode mnie o jedyne trzy centymetry! - stwierdziła dumna sama ze swoich obliczeń suka.
- Ta... - przyznałam bez cienia satysfakcji. Jestem przyzwyczajona do tego, że jestem większa od większości suczek, a czasem nawet od samców. Z tego powodu głupio się czuję ze swoim wzrostem. Przecież samce powinni być wyżsi od suczek. Ech. - Możesz do mnie mówić Hekate? Po imieniu? - znowu postanowiłam zmienić temat, słysząc kolejne płynące z pyska samicy ''prze pani'' - Wiesz... dziwnie się czuję, gdy mówisz do mnie ''prze pani''. - powiedziałam zgodnie z prawdą. - Tak... staro. Chyba aż taka stara nie jestem, nie?
 Vainqueur przyjrzała mi się badawczo.
- Na starą raczej prze pani nie wygląda. - i znowu ten zwrot. Ugh. Chyba moje prośby są daremne. - Ile ma pani w ogóle lat?
- Przeżyłam trzy wiosny.
- Niedługo cztery. - usłyszałam cichutki głosik dobiegający zza mojego grzbietu. Poczułam, jak coś lekkiego wspina mi się powoli na głowę. Lucas.
- Lucas musiałeś mi przypominać? - chciałam posłać mu pół ostrzegawcze pół żartobliwe spojrzenie, ale nie było to możliwe przez to, że siedział mi na głowie. Skubany. - Lucas to jest Vainqueur, Vainqueur to jest Lucas.

< Vainqueur? >
(Nie wiem, jak to dalej pociągnąć. Wybacz za króciaka. Wena wyprowadziła się z mojej głowy.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz