17.01.2018

Od Malcolma

Jeśli jestem synem Autumn, jestem bratem Rudzi. Jeśli jestem bratem Rudzi, to jestem też bratem Cadisia. Jeśli jestem bratem Cadisia, jestem również braciszkiem Cheryl. To samo tyczy się Prince, a następnie Ciel. Jeśli jestem bratem całej piątki, to jestem ich bratem. Jeśli jestem bratem, to jestem samcem. Jeśli jestem samcem to jestem... samcem. Tak w ogóle jestem psem. Tak, jestem psem, podobnie jak cała moja rodzina. I dalsza rodzina. Wszyscy tutaj jesteśmy psami, chociaż mieszkają tu też towarzysze, różne, różne rasy. Coraz więcej wiem, na przykład, że istnieją takie ptaki jak feniksy, ale historia feniksów jest bardzo, bardzo skomplikowane, a występuje w nich jeszcze proch albo pył, sam nie wiem.
To wszystko jest takie trudne, a ja jestem jeden, pośród tysięcy innych rzeczy, zwierząt, nas, psów, czyli też zwierząt, pośród milionów, pewnie miliardów czy jeszcze większej liczbie pyłków i nieznanych sytuacji, stoimy w miejscu, gdy nie potrafimy podołać sytuacji, stoimy, jakbyśmy się zacieli, bo sami nie wiemy jak daną sytuację naprawić, a to wydaje się to trudne. Skąd takie myśli? Czyżbym nareszcie pojął, jak działa świat? Właściwie nie, nikt tego nie pojął. Spoglądając przez okno nachodziły mnie różne myśli, często myślałem nad sensem, sensem życia. Do czego doszedłem? Że nie warto rozmyślać nad tym i tracić czas, jedyną rzeczą która powinna mnie aktualnie interesować jest zabawa, która była charakterystyczną dla szczeniąt codzienną czynnością. Ale... coraz więcej myśli tego typu tliło mi się w głowie, czasami się poddawałem, a poddanie się w tym przypadku oznacza oddanie się myślą tego typu. Częściej próbowałem zająć myśli czymś innym, weselszym. W końcu... o to chodzi, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz