16.01.2018

Od Nadeen cd. Sparrowa

 Odsunęłam się od Sparrowa śmiejąc po cichu, cała sytuacja wywołała u mnie radość, radość mieszaną z niepokojem. Dlaczego niepokój? Bałam się, że mówiąc prawdę psu, ten będzie zły, a wolałabym, aby nasze relacje pozostały na tym samym poziomie. Mimo, że sama zainicjowałam pocałunek, nie był on do końca szczery. Po części było to zadanie, które swoją drogą zaliczyłam w tym momencie, podobnie jak przyjaciel. Tak właściwie zaliczone zostały dwa zadania, spacer. Fakt, Sparr był naprawdę ciekawym samcem, ale nie czułam do niego tego, co on czuł do mnie. Przybliżył się, ja zamiast wtulić się w jego sierść, odsunęłam łapą.
- Wybacz, Sparrow, ale nie mogę - szepnęłam, i wstając na nogi, odeszłam, pozostawiając wbitego w piasek przyjaciela.
 Nie wiem czy zrobiłam dobrze, moje serce przytakiwało, rozum również, jednak to coś, co siedziało we mnie, biło i szczypało od środka, nie chwaląc mojej decyzji. Był dla mnie kimś ważnym, jednak z mojego punkt widzenia chodziło jedynie o związek, czego tym razem nie pochwalałam ja. Jeśli nie będzie chciał mnie widzieć, wcześniejsze podejrzenie okazałoby się prawdą. Jeśli będzie normalnie, czyli jak przedtem, nie zawiodę się na nim.
 Następny dzień nie mógł zapowiadać się gorzej. A nie, przepraszam, jest mnóstwo gorszych rzeczy niż wylanie na siebie gorącej wody, poparzenie klatki piersiowej i trafieniem do skrzydła szpitalnego. Spotkało mnie niemałe zaskoczenie, leżał tam... Sparrow. I to obok mojego łóżka.


Sparrow?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz