17.01.2018

Od Peachy Woman do Kennetha

O tak! Wreszcie dorosła. W końcu mogłam zamieszkać w swojej własnej komnacie i przestać być zależna od innych. Spakowałam mój skromny dobytek do pudła. Składał on się z dwóch buteleczek, rzeczy, które nosiłam kiedyś do szkoły, kilku monet oraz mojej pięknej poduszki. Co prawda była już trochę zniszczona, ale była piękna, brzoskwiniowa, z wyhaftowanym napisem "Peachy Woman". Miałam ją odkąd pamiętam. Dostałam ją chyba od mamy. Powierzchownie zapieczętowałam tekturowy pojemniczek. Podobno miałam przenieść się do lokum pod numerem 124. Wzięłam w łapy pudło u powolnym krokiem skierowałam się w stronę wyjścia. Byłam zmuszona wlec się ślimaczym tempem, bo pakunek uniemożliwiał szybsze poruszanie się. Po krótkiej pod względem długości, ale niezwykle rozciągniętej w czasie podróży na drugi koniec korytarza zatrzymałam się pod drzwiami. Prowadziły one do mojej nowej komnaty. Wyjęłam z zębów klucz i przekręciłam go w zamku. Nacisnęłam na klamkę, a następnie pchnęłam drzwi. Moim oczom ukazał się piękny, przestronny, biało-brzoskwiniowy pokój. Właśnie o takim marzyłam. Wyjęłam kluczyk z drzwi, zamknęłam je, a następnie położyłam pudło na podłogę. Pospiesznie otworzyłam tekturową pokrywę i zaczęłam się rozpakowywać. Rzeczą oczywistą było to, że poduszka wylądowała na łóżku. Rzeczy ze szkoły wsadziłam do jakiegoś pudła na szafie, monety ukryłam w szafce nocnej, a eliksiry położyłam na wiszącej półce. Po chwili jednak zdjęłam jedną z buteleczek. Eliksir Old. Już mogę go wziąć bez niczyjego pozwolenia. Wyciągnęłam korek i natychmiast wypiłam zawartość butelki. Nie działo się nic, oprócz tego, że zrobiłam się zmęczona. Nie mogłam się powstrzymać żeby położyć się i usnąć.
***
Otworzyłam oczy. Nie zmieniłam się drastycznie. Chyba w ogóle. Po prostu czułam się starsza. Trzymajcie się ludzie, idę łowić znajomych. Zeszłam na stołówkę. Była pora obiadowa, więc właśnie tam spodziewałam się dużej ilości psów. Jak widać trafiłam. Nawet bardzo dobrze. Przy jednym ze stolików siedział pies, którego upatrzyłam sobie na dobrego znajomego. Wzięłam talerz z obiadem i podeszłam do stolika. Nie Peachy. Nie spieprz tego. Bądź miła.
-Mogę się dosiąść?
<Kenneth?>

Peachy Woman wypija eliksir Old i ma 4 lata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz