16.01.2018

Od Sparrowa CD Nadeen

Czułem się szczęśliwy, bardzo szczęśliwy. Nie mogłem cieszyć się bardziej niż teraz. Przybliżyłem się do Nadeen, ale ona powstrzymała mnie łapą.
- Wybacz, Sparrow, ale nie mogę - szepnęła i wstając na nogi, odeszła.
Zostałem sam na plaży. Całkiem sam. A myślałem, że jestem szczęśliwy. To było tylko złudzenie. Okrutny los bawi się uczuciami wszystkich istot, a ja dałem mu się oszukać, zapędzić w pułapkę. To ona, to wszystko przez nią. Szeptał mi jakiś głosik w głowie. Nie to nie ona. To ja. Ona nie jest taka, miała prawo. Czyja to wina jeśli nie moja. Bo to w końcu ja utknąłem w pułapce zastawionej przez los. Wpadłem jak jakiś insekt pod łapkę na muchy. Ale może tyle jestem warty? Nie. Nie może. Na pewno nie jestem warty więcej niż nikomu nie potrzebny owad. Bo po co mi życie? Po to żeby męczyć się przez cały czas? Aby dzień w dzień plątać się w kolejne pułapki? A może jest po to żeby zdać sobie sprawę z tego, że czasami nie ma sensu go kontynuować? Nawet nie zauważyłem kiedy zacząłem iść. Przestałem rozmyślać nad sensem swego istnienia, gdy nadepnąłem na coś ostrego. Spojrzałem pod nogi. Na ziemi leżał nóż częściowo przysypany piaskiem. Czy to znak? Czy rzeczywiście mam zakończyć swój żywot? Czy mam odebrać go sobie własnoręcznie? Nie ważne. Podniosłem z ziemi ostrze, a następnie skierowałem je w swoją pierś. Pech chciał, że trzęsąca się łapa przesunęła się o kilka centymetrów i nóż zamiast przebić klatkę piersiową trafił w drugą kończynę. Padłem na ziemię drżąc. Nie miałem szczęścia w życiu. To zrozumiałe. Ale żeby nawet nie potrafić odebrać sobie życia? Powstrzymując łzy usunąłem.
***
Otworzyłem oczy. Byłem w sali medycznej. Rozejrzałem się. Na łóżku obok mnie leżała Nadeen.
-Sparrow - powiedziała zdziwiona - Co ty tu robisz? - spytała cicho. Miała obandarzowaną pierś, więc chyba nie mogła głośniej.
-Ja? - dopiero teraz zacząłem kontaktować. - Leżę. Przewróciłem się na coś ostrego wbitego w ziemię i - głos drżał mi co raz mocniej - i tu jestem. - zakończyłem trochę niezdarnie.
-A co ty sobie zrobiłaś? - z trudem wydusiłem z siebie te słowa. Obecność Nadeen sprawiała, że moje, i tak już złamane, serce pękało mi na drobniejsze kawałeczki.
<Nadeen?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz