28.06.2018

Od Charliego CD Botzvany

Ostatnio znowu dopadła mnie rutyna. to chyba najgorsze co może być. Nie lubię powtarzających się schematów. Chwila coś chyba jednak działo się ciekawego ostatnio. A poznałem białą suczkę o imieniu Avatarii, bardzo przypominała wilka ale była jedną z nas. Chociaż z naszej krótkiej rozmowy wynikało, że się tak nie czuje. Gdy miałem czas wolny czasem z nią rozmawiałem. Nie wydawało się aby miała tutaj jakichkolwiek przyjaciół. Dziwiło mnie, że zadaje się z psem o imieniu Lucyfer. Ten typ jest bardzo szemrany. Choć lubię niemal każdego za nim nie przepadam. No cóż nikt mnie nie może zmusić abym kogoś darzył sympatią. Dawno nie widziałem się z moją koleżanką Vee i własnie się do niej wybierałem tuż po zakończeniu zmiany. Nie planowałem wracać do komnaty i wybrałem drogę na skróty przez las. W oddali zobaczyłem kulkę futra. Na początku myślałem, że ktoś od nas po prostu zasnął w cieniu. Z czystej ciekawości podszedłem bliżej. Była to samica owczarka australijskiego, miała bardzo ładne umaszczenie, pierwszy raz widziałem takie na oczy. 
- Przeszkadzam? - powiedziałem głośniej, jednak nie było reakcji z jej strony, cóż zapaliła się mi w głowie czerwona lampka. Podszedłem bliżej i sprawdziłem puls, oddech i bicie serca. Wszystko było tylko, że nie tak jak powinno. Ewidentnie była nieprzytomna od dłuższego czasu. Nie zastanawiając się długo wziąłem ją na grzbiet. Przynajmniej nie pójdę sam do Vee, mam nadzieję że nie będzie zła. Była już po godzinach pracy a ja jej sprowadzam pacjentkę. Chwilę mi zajęło zanim dotarłem do niej gdyż nie łatwo iść mając kogoś na grzbiecie. Kulturalnie zapukałem do drzwi. Samica otworzyła je z uśmiechem, jednak mina jej się skwasiła gdy zobaczyła, że nie jestem sam i mam dla niej zajęcie inne niż spędzanie razem czasu.
- Przepraszam, nie mogłem jej zostawić samej w lesie na pastwę losu, jak nie ja to ktoś inny by Ci ją przytargał. 
- Nic się nie stało, połóż ją na kanapie.
jak prosiła tak uczyniłem, Vee dokładnie ją obejrzała po czym dała jej jakieś zastrzyki i podłączyła kroplówkę.
- Nic więcej nie mogę na razie zrobić, trzeba poczekać aż się jej organizm wzmocni i odzyska przytomność. 

****** Dwa dni później ******

Własnie pełniłem swoją służbę gdy nagle ktoś mnie zaczepił. 
- Przepraszam to Ty jesteś Charlie?
- Tak, to ja we własnej osobie.
- Chciałam podziękować za pomoc. 
- Nie ma za co, nie mógł bym postąpić inaczej. Lepiej się już czujesz ?
- Tak, byłam u Alfy, macie tutaj bardzo sympatycznie ... tylko się gubię nie znam terenów. 
- Wiesz co jeśli masz ochotę, możesz mi potowarzyszyć i tak muszę je obejść taka praca więc przy okazji Cię oprowadzę.
- Naprawdę?
- Jasne, mogę spytać jak masz na imię?
- Botzvana. 
- Dość oryginalne nie obrażaj się jeśli je będę przekręcał nie mam najlepszej pamięci do imion. 
- Mów mi Bona lub Van będzie łatwiej. 
- Oki Bona, gotowa na spacer?
- Tak. 
Pokazałem jej wszystkie zakamarki sfory od zamku po wszystkie granice. Wyjaśniłem gdzie co jest. Gdy wróciliśmy do zamku akurat skończyła się moja zmiana.
- Jeśli chcesz możemy dziś albo jutro iść do miasta.

Bona? Jakaś przygoda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz