24.07.2018

Od Ashes do Tanaya

Mamusia z tatusiem są świetni! Ale to tak naprawdę, naprawdę bardzo świetni! Pewnie już wiecie, że w przyszłości chciałabym być listonoszem, a potem językoznawcą. Do tego drugiego potrzeba oczywiście znać dużo, dużo języków. A ja znam na razie tylko jeden i trochę dwóch innych. A szkoda. Umiem język którym mówię teraz, angielski i niemiecki. Te dwa ostatnie jeszcze nie do końca. Chciałabym się nauczyć jeszcze hiszpańskiego, polskiego, rosyjskiego, japońskiego, niderlandzkiego i jeszcze więcej! Ale rodzice są tak prze prze kochani, że załatwili mi lekcje japońskiego! Mam prywatną nauczycielkę która przychodzi do naszej komnaty i uczy mnie właśnie japońskiego. Doskonale zdaje sobie sprawę, że lekcje nie wystarczą aby zostać językoznawcą, ale to tylko taki początek. Nie obędzie się bez zwiedzania świata, co też jest moim marzeniem.  Ale wracając. Mamusia z tatusiem załatwili mi te prywatne lekcje. Trochę zrobiło mi się smutno, jak dowiedziałam się, że muszą tej pani płacić, bo wydają na mnie monety, ale mamusia mnie pocieszyła i było już okej. W każdym razie, jedliśmy właśnie śniadanko z rodzicami i rodzeństwem i były do jedzonka tosty! Tosty są takie pyszne, wspaniałe i świetne. Gdyby nie rodzice, nigdy bym nie posmakowała tostów, a to byłoby przykre. Więc rodzice sprawili, że nie jest mi przykro, a to takie kochane.
- Kim chcielibyście zostać w przyszłości, skarbeczki? - spytała mama. Już miałam wyrwać się do odpowiedzi, ale zdałam sobie sprawę, że mam tosta w pyszczku, a z pełnym pyszczkiem nie można mówić, bo to bardzo, bardzo, bardzo nieładnie, więc nie mówiłam. Reszta rodzeństwa wymieniała jakieś zawody, a ja spokojnie przeżuwałam tosta. Kiedy już go połknęłam, mogłam się odezwać. Wreszcie.
- Jeśli chodzi o mnie mamusiu, to pewnie już wiecie, ale powtórzę, bo czemu nie, prawda? Więc tak, oczywiście dążę do językoznawcy, ale najpierw skupię się na listonoszu. Właściwie nie aż tak skupię, bo będę wyjeżdżać do innych krajów, aby się douczyć języków, ale w wolnym czasie, jak wrócę do domu, będę roznosić listy innych psów i to może być takie fajne. Zresztą zawsze chciałam mieć dobrą kondycję na długie biegi, więc biegając z listami może mi się to uda. - skończyłam mówić. Ojoj, chyba się trochę rozpędziłam z mówieniem. Zaśmiałam się. Chyciłam do pyszczka końcówkę tosta i ją dokończyłam. Odczekałam jeszcze chwilę, aż reszta kochanej rodzinki skończy jeść i razem z nią wstałam od stołu. Właściwie zeskoczyłam ze stołka. Całą naszą ogromną rodzinką skierowaliśmy się do naszej komnaty. Mamusia powiedziała, że po śniadaniu czeka mnie pierwsza lekcja japońskiego i to będzie takie super superaśne. Jak byliśmy już w domku, to mamusia z tatusiem gdzieś poszli i był z nami Horacy i Ikar i fajnie było, bo Horacy wziął mnie na plecki i woził po domku i to było takie awww. Jak wrócili rodzice, to przyszła też moja nauczycielka i była taka urocza i aaaa. Miała na sobie taki śmieszny strój, a jak się spytałam co to, to odpowiedziała mi, że yukata. Ja też chciałam taką mieć, tatuś mi obiecał, że kiedyś na pewno będę taką mieć jak pojadę do Japoni więc mu zaufałam, bo to mój tatuś. No i tatuś z mamusią poszli do góry aby nam nie przeszkadzać. Spojrzałam na zegarek. Była dziesiąta rano.
- Cześć! Ty jesteś tą sunią, którą miałam uczyć Japońskiego, prawda? - uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłam ten gest.
- Mam na im... - chciałam się przedstawić, lecz moja nauczycielka mi przerwała, mówiąc, że potem się przedstawię, już po japońsku. Na początku było mi trochę przykro, że nie chce poznać mojego imienia, ale potem o tym zapomniałam. Zaczęła mnie uczyć tego jak się przywitać. Rano do znajomych powiem ohayo, do nauczycielki powiem ohayo gozaimasu, a kiedy będzie południe, powiem po prostu konnichiwa. Zaś wieczorem powiem konbanwa. Już potrafiłam się przywitać! Uczenie się języków było takie fajne, takie bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo fajne! Potem nauczyła mnie jak się żegnać, sayounara to takie nasze do widzenia, ja ne, to cześć na pożegnanie, a mata ashita to do jutra. Właściwie, to proste. Nie mogę doczekać się następnej lekcji, gdzie będziemy uczyć się zapisywać to w hiraganie i ogólnie uczyć się podstaw hiragany, pani zrobi mi taką karteczkę ze znakami i będę układać z tego słowa i się uczyć i będzie fajnie. Wracając. Nauczyła mnie potem pytać się kogo jak ma na imię, czyli onamae wa, a potem uczyła mnie mówić jak mam na imię. Najprostsze to Ashes desu, potem watashi wa Ashes desu, a potem watashi no namae wa Ashes desu. Potem nauczyła mnie jeszcze mówić miło cię poznać, czyli douzo yoroshiku, znaczy to też polecam się na przyszłość, a samo miło poznać to hajimemashite. Jako ciekawostkę dodała mi jeszcze, że oyasuminasai to dobranoc, a oyasumi to skrócona wersja. Wszystko miałam rozpisane na kartce. Muszę poprosić mamusię o jakąś teczkę aby ich nie zgubić.
- Hinako desu. Onamae wa? - usłyszałam głosik mojej nauczycielki. Uśmiechnęłam się, jednak chciała poznać moje imię. Chciała poznać moje imię!
- Watashi no namae Ashes desu! - odpowiedziałam bez zawahania. Potem Pani Hinako poszła do rodziców, a jak już wychodziła, powiedziała do mnie mata ashita, czyli zobaczymy się jutro. Nie mogę się doczekać. Skakałam po całym domu mówiąc "Desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desu, desuuuuuu!", to bardzo fajne słowo jest. Bardzo śmieszniutko się je wymawia, takie desu desu, trochę jak densu. Znaczy wiem, że u na końcu jest nieme, ale des brzmi tak pusto, więc mówię desu. Jednak jak musiałabym mówić po japońsku, to mówiłabym des. W końcu tatuś powiedział, że może pójdę na dwór i pochwalę się znajomym, więc wyszłam z komnaty i zaczęłam biegać po korytarzu szukając kogoś, komu mogłabym się pochwalić nowymi zdolnościami. Byłam tak bardzo podekscytowana. Na tym korytarzu nikogo takiego nie było, więc zbiegłam ze schodów na kolejny korytarz i tam już było dużo piesków do których fajnie by było zagadać. Więc podeszłam do jednego, miał śmieszne uszy, był biały w łaty i taki uroczy.
- Ohayo goazimasu! Watachi no namae wa Ashes desu! Onamae wa? - powiedziałam merdając ogonkiem. Pies patrzył się na mnie trochę pytająco, ale i tak czekałam na jakąś odpowiedź.

Tanay?
1000+

Bonus

dodatkowa nagroda za +1000 słów
+5 monet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz