24.07.2018

Od Eliota - do Adele

    Wiecie jakie są najlepsze dni na świecie? Gdy spędzamy je wszyscy razem z mamusiem i tatusią! Dziś miał być właśnie taki dzionek! Rodzice powiedzieli nam wczoraj, że oboje mają jutro dzień wolny i wynagrodzą nam swoje przepracowane dni długaśnym wypadem gdzieś całą rodzinką! Tak bardzo się cieszyłem, że znowu będziemy mogli spędzać czas wszyscy razem, bo gdy wychodziliśmy z nimi w ósemkę, jeszcze z dziadziem Ikarem i wujciem Horacym działo się najwięcej fajnych rzeczy!
    Gdy i mamunia i tatko pracują, zwykle zajmują się nami ciocie i wujciowie, albo ze zwykłego dzionka robi się Chrzestny Dzień i wysyłają nas do najlepszych wujków i cioć pod słoneczkiem, czyli do naszych chrzestnych! Te dni są superowe, niesamowicie kocham ciocię Primrose i wujka Cretchera, bo wspaniali i najlepsi na świecie i zawsze robimy razem ciekawe rzeczy. Ale te dni są bardzo rzadko, bo zwykle albo mama albo tata mogą być z nami w domku. Kiedy mamcia akurat nie uczy swoich szpiegów z ciocią Kenny jak być lepszymi szpiegami i tylko tatuś biegnie pomagać wszystkim, którzy tego potrzebują w zamku, wtedy to ona się nami opiekuje. Uczymy się wtedy wielu fajowych rzeczy i dużo bawimy, mamcia zawsze coś dla nas wymyśli! Ostatnio pokazała nam jak puszczać ogromne bańki, wyszliśmy na podwórko i potrafiliśmy wyczarować je tylko z wody i mydła, a potem patrzyliśmy jak wesoło odlatują do chmurek! Czasem mamunia musi zostać dłużej ze szpiegami albo mają jakąś super tajną misję, a tatuś wtedy nie musi nikomu pomóc i wtedy on z nami zostaje. Z nim to dopiero jest wesoło! Kiedy z nami jest zawsze się wygłupiamy i robimy szalone rzeczy, na przykład ostatnio ułożyliśmy wszystkie stoły w komnacie w jeden tor, tata i Duszek polał go czymś bardzo śliskim i ślizgaliśmy się po nich jak na bardzo dużej zjeżdżalni!
    Ale najlepiej właśnie jest wtedy, gdy rodzice nie muszą iść do pracy. Wtedy jest tak, jakbyśmy puszczali ogromne bańki ślizgając się ze wszystkich stołów w zamku, czyli wszystko co najlepsze gdy jesteśmy z mamą i to samo z tatą, tylko jednocześnie! Gdy byliśmy ze sobą wszyscy razem, cała nasza cudna rodzinka, świat stawał się o wiele lepszy, jakby na niebie zamiast jednego słoneczka świeciło ich kilka, tak właśnie się czułem. Dlatego uwielbiałem, gdy nasi Kapitanowie mieli dla nas dużo czasu, tak jak dziś! Gdy tylko nas obudzili powiedzieli, że mają dla nas świetną niespodziankę i zaraz po tym jak ładnie zjemy nasze śniadanka nas zabiorą, żeby ją nam pokazać. Wszyscy bardzo się ucieszyliśmy i zaczęliśmy myśleć nad tym, co mogli dla nas przygotować. I od razu pobiegliśmy jeść, żeby jak najszybciej móc się dowiedzieć! Kanapki z masłem orzechowym były przepyszne, a mamcia i tatuś jak zwykle dotrzymali obietnicy i gdy tylko zjedliśmy zaczęliśmy się przygotowywać. Pomyśleliśmy, że zabiorą nas gdzieś magicznym dywanem, ale jedyne co zabraliśmy ze sobą, to blok z mnóstwem pięknych kolorowych kartek. Z podobnych ostatnio składaliśmy łabędzie z origami, ale to chyba nie one były tą niespodzianką.
    Gdy tylko popakowaliśmy jedzonko i bloki do koszyczka piknikowego wyszliśmy z zamku, gdzie wiał bardzo, bardzo, bardzo mocny wiatr. Tatko powiedział, że to dobra pogoda do tego, co będziemy robić, a my zastanawialiśmy się jeszcze mocniej co zaplanował razem z mamusią. Czekanie na niespodzianki było takie ekscytujące i wspaniałe! Kochałem je! Droga na miejsce była radosna, jak zawsze gdy szliśmy gdzieś razem. Śpiewaliśmy wszyscy piosenkę urodzinową panu Bogdanowi, koledze rodziców, który jest drzewem, bo kończył czterdzieści siedem lat, podskakiwaliśmy, wygłupialiśmy się i nie mogliśmy się doczekać, aż dotrzemy na miejsce! Jeszcze radośniejsi byliśmy, gdy dotarliśmy nad rzekę. Zawsze tak wspaniale się tam bawiliśmy! Tak bardzo chcieliśmy już zamoczyć łapki w ciepłej, wartkiej wodzie, zbudować miasto z piasku, ale najbardziej chyba dowiedzieć się co kryli przed nami rodzice.
    — Dzieciaki, zrobimy wyścigi papierowych łódeczek! — Krzyknął w końcu tato, a my szybko do niego podbiegliśmy, otaczając go z każdej możliwej strony. To był taki świetny pomysł! Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiliśmy, to było coś zupełnie nowego, tak bardzo chciałem już puścić moją łódeczkę na wodę, a wcześniej ją zbudować! Ale jak właściwie się to robiło? Rodzice wiedzieli? Bo my nie wiedzieliśmy, więc Chantie nawet się zapytała, kiedy Addie biegała wesoło wokół nas wszystkich. To był idealny prezent dla niej, ona przecież chciała być żeglarką! Bardzo się cieszyłem, że zrobimy coś takiego, i to jest coś co siostrzyczka tak bardzo kocha! Ja kochałem ją i to, jak się uśmiechała, więc chyba oboje byliśmy tak samo zadowoleni. Mama powiedziała, że sama uczyła tatę budować łódeczki i nam też pokażą, więc wszyscy ekspresowo zajęliśmy miejsca na kocyku, patrzyliśmy jak rodzice zaginają kolorowe karteczki i próbowaliśmy robić tak samo jak oni. Każdy z nas miał choć odrobinkę inny kolor papieru, żeby łódeczki się wyróżniały gdy będą się ścigać.
    Potrzebowaliśmy pomocy, żeby nasze łódeczki wyglądały tak samo jak ich, ale gdy w końcu były gotowe ustaliliśmy miejsce startu i mety, czyli gdzie się zacznie i skończy wyścig. Potem weszliśmy w wodę na płyciznę i postawiliśmy nasze papierowe dzieła na falującej tafli, a gdy sędziowie, czyli dziadek Ikar i Horacy dali nam znak puściliśmy je, a wiatr zaczął popychać je w dal. Krzyczeliśmy i wymyślaliśmy śmieszne wierszyki, żeby płynęły dalej i dalej, i wyprzedzały inne! Każdy z nas chciał, aby to jego łódeczka była najlepsza!
    Patrzyłem na wszystkie chwiejące się na wodzie stateczki z wielkim uśmiechem na pyszczku, prawie tak wielkim, jak tatusiowy hiperbanan i dopingowałem mojemu, którego nazwałem Fryderyk. Frydzio był bardzo dobry, byłem z niego bardzo dumny, ale musiałem spuścić z niego wzrok, gdy zobaczyłem małą biedroneczkę na czubku Kalafiora, łódki Ashes, która przewracała się, jakby miała zamiar zaraz zatonąć. Bardzo się przestraszyłem, że małej koleżance coś się stanie i utopi się w rzece, więc szybciutko wbiegłem z powrotem do wody, żeby ją uratować. Bardzo nie chciałem przerwać wyścigu, więc nawet nie popatrzyłem na to gdzie są inne statki, po prostu ruszyłem na ratunek... I uratowałem panią biedronkę, ale nadepnąłem tylną łapką na Pogromcę Adele, a on przemókł i poszedł na dno. Wyciągnąłem szybko czerwonego przyjaciela z wody i pobiegłem do siostry, której zrobiło się bardzo przykro, że nie uda jej się ukończyć wyścigu. Próbowałem ją pocieszyć, ale nie umiałem i ona zaczęła płakać, i ja też zacząłem płakać, i była mi tak strasznie przykro, że jest jej przykro przeze mnie, byłem takim podłym bratem! Nie potrafiłem się cieszyć nawet z tego, że Stokrotka, łódeczka Sunny wygrała, chociaż była świetna i czułem się dumny, bo gdy moja siostrzyczka była smutna przeze mnie, ja nie umiałem być wesoły. Mama i tatuś robili potem z nami masę innych fajnych rzeczy, ale ja nie byłem w stanie być szczęśliwy po przykrości jaką spowodowałem. Byłem okropnym bratem, najgorszym! Adele zasługiwała na lepszego brata niż ja. Nie uśmiechnąłem się potem już ani razu, nawet jak mnie wszyscy mocniusio przytulili.

~*~
    — Tatusiu?
    — Co się dzieje mojemu ulubionemu Kuchcikowi? — Zapytał i podarował mi mocnego tulasa.
   Potem mu wszystko opowiedziałem. Jak jest mi przykro z powodu Adele i jakim złym bratem jestem, że tak bardzo ją zawiodłem. A on wtedy powiedział, żebym się nie martwił i że razem wszystko naprawimy. Jeszcze tego dnia, gdy wszyscy zasypiali zabrał mnie i Addie nad rzekę z wielkim, ogromnym blokiem kartek i powiedział, że niedokończony wyścig trzeba powtórzyć. Zaproponował, żebyśmy posklejali wielkie kartki razem i zbudowali z nich trzy duże łódki, które potem mogą się ścigać.
    — Adele, bardzo cię przepraszam, że zniszczyłem dziś twój wyścig. Naprawdę nie chciałem tego zrobić, ale na łódeczce Ashes była biedroneczka i strasznie się bałem, że coś jej się stanie jeśli się przewróci... Wiem, że jestem okropnym bratem, ale chciałbym ci to wynagrodzić, żebyś mi wybaczyła ten brzydki czyn... Pościgamy się teraz na gigantyczne łódeczki? — Powiedziałem szybko, tuląc do siebie siostrzyczkę. Bardzo nie chciałem, żeby się na mnie gniewała!

[Addie?]

Bonus

dodatkowa nagroda za +1000 słów
+5 monet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz