26.07.2018

Od Eliota - do Chantelle

   Kończył się dzionek, kiedy i mamusia i tatuś mogli się z nami cały czas bawić. Słoneczko już się schowało i rodzice zaproponowali nam, że pójdziemy na szybki spacerek, żeby móc jeszcze popatrzeć na gwiazdy przed spaniem. Bardzo nam się spodobał ten pomysł, ale trudno było nam się dogadać gdzie możemy pójść. Część nas chciała patrzeć na migoczące gwiazdeczki z piaszczystej plaży, ale na przykład ja, Dusti i Ekhie chcieliśmy przejść się jeszcze raz po lesie, bo po zmroku był jeszcze ciekawszy niż za dnia. Tatuś mówił nam, że kiedyś widział tam trolla, a ja zawsze chciałem zobaczyć trolla! Na pewno są to dobre stworzenia i jeden z nich chciałby się ze mną zaprzyjaźnić. Ale bym chciał takiego przyjaciela! Powiedziałem o tym pomyśle chłopakom, a oni też bardo chcieli móc jednego poznać. Mamusia i tatko powiedzieli jednak, że nie mamy tyle czasu, żeby iść w dwa miejsca, więc się rozdzielimy. Zrobiliśmy dwie super drużyny, drużynę dziewczynek i chłopców, których kapitanami była mama i tata. Bardzo się cieszyłem, że uda mi się pójść do lasu, chciałem już przytulić mojego trolla, chciałem go już przytulić!
    Od razu jak ustaliliśmy gdzie się spotkamy wszyscy razem i po jakim czasie wyruszyliśmy w swoje strony. Tatuś zaczął nam opowiadać o tym jakie istoty spotkał w lesie, a my szliśmy i słuchaliśmy go nic nie mówiąc, tak bardzo nam się podobały te opowieści. Od razu zacząłem też sobie wyobrażać, że obok mnie latają malutkie wróżki, które świecą tak jasno jak świetliki i pokazują drogę psom, które zgubiły się w lesie. Albo pracowite skrzaty, które w nocy leczą chore drzewka! Oh, tak bardzo chciałem móc je wszystkie spotkać, że aż nie mogłem się doczekać aż będziemy na miejscu! Dusty też nie mógł i tak fajnie radośnie podskakiwał, że nam wszystkim się to bardzo spodobało i razem z tatkiem i Ekhou robiliśmy tak samo.
    Gdy dotarliśmy na miejsce było już bardzo ciemno, więc wszyscy wyjęliśmy latarki. Tata powiedział, że możemy się rozdzielić, ale kiedy da nam taki specjalny sygnał swoją latarką, to musimy od razu przybiec tam, skąd będzie wypuszczał światełko. My też mieliśmy taki posyłać, gdyby coś się działo, bo mogliśmy nie słyszeć krzyków, a w ciemności blask latarki na pewno byśmy zauważyli. Ale ten tata miał super pomysły! Zgodnie stwierdziliśmy, że rozumiemy i się odłączyliśmy od siebie w poszukiwaniu magicznych stworków. Byłem bardzo podekscytowany i chciałem do nich biec, ale bałem się, że mogę je wystraszyć, albo nie zauważyć małych żyjątek i roślinek i je przez przypadek podeptać, więc szedłem bardzo powoli, rozglądając się uważnie na boki. Starałem się też nasłuchiwać, czy coś nie rusza się w zaroślach, żeby móc potem podejść i się przywitać.
    Dopiero po piętnastu minutach usłyszałem jakiś szelest w zaroślach i postanowiłem do niego podejść z wyłączoną latareczką, żeby nie przestraszyć stworzenia, które się tam ukrywało. Odgarnąłem delikatnie gałęzie krzaczka dzikich jagódek, żeby ich nie połamać i zobaczyłem... Chantelle!
    — Chantie, co ty tutaj robisz? Nie miałaś iść na plażę z mamą? — Zapytałem cichutko.
    — Rozmyśliłam się i chciałam poszukać z wami trolli. Widziałeś już jakiegoś?
    — Jeszcze nie, ale wydaje mi się, że jestem już blisko. Pójdziesz dalej ze mną?
     Zgodziła się, więc w dalszą drogę ruszyliśmy już we dwójkę! Fajnie było szukać czegoś z kimś, co dwie pary oczu to nie jedna, no nie? Teraz to ona trzymała w pyszczku latarkę, a ja co jakiś czas rozglądałem się tylko, czy tatko nie daje nam sygnału. Nagle gdzieś niedaleko rozbłysnęło jasne światełko, więc przystanąłem, patrząc smutno na Chantelle.
    — Musimy wracać już do taty. — Powiedziałem, zwieszając głowę. Może magiczne istotki były dziś zmęczone i poszły wcześniej spać, dlatego ich nie widzieliśmy?
    — Idziemy z innej strony, tam nie czeka tata, Elek. Ktoś inny daje nam sygnał. — Odparła, rozglądając się na boki. — Duszkowi albo Ekhou mogło się coś stać, chodź szybko. — Dodała i pociągnęła mnie za łapkę, a ja pobiegłem za nią, już nie patrząc na żyjątka i roślinki, choć i tak starałem się stawiać łapki ostrożnie. Dus albo Ekh mogli mieć kłopoty!
     Wybiegnięcie jednak na małą polanę w środku lasu sprawiło, że nie martwiłem się o braci, to nie oni świecili z oddali swoimi latarkami. Trafiliśmy na trolla z lampką!
    — Dzień dobry panie trollu! Jestem Eliot, a to moja siostra Chantelle, bardzo chcielibyśmy pana poznać i się z panem zaprzyjaźnić! — Powiedziałem radośnie, a stworzenie powoli odwróciło głowę w naszą stronę.

[Chantelle?] 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz