17.07.2018

Od Eliota - do Samanty

    Nigdy nie wiedziałem jak ważne jest zdrowie. Naprawdę, mógłbym przysiąc na wszystko co mam, że nie wiedziałem, że mogę zachorować, gdy dzień wcześniej poszedłem z Duszkiem na plażę i się wykąpaliśmy, gdy była bardzo lodowata woda. Na początku było bardzo fajnie, po prostu superowo! Skakaliśmy po płyciźnie i chlapaliśmy się wodą, a potem cali mokrzy wyszliśmy z wody i zbudowaliśmy niesamowity zamek z piasku, najpiękniejszy i największy jaki kiedykolwiek widzieliśmy! Na środku zbudowaliśmy wielką, ogromniastą twierdzę, która troszkę przypominała Royaldell! Miała pięć ogromniastych wież i osiem malutkich z mniejszych foremek, oraz cztery bramy! Wokół niej postawiliśmy małe budynki i chatki, a całość ogrodziliśmy strasznie grubym i wysokim murem obronnym i wykopaliśmy jeszcze fosę! Zbudowanie takiej twierdzy nie do zdobycia było bardzo trudne i zajęło nam kilka godzin, dopóki pod wieczór nie zgarnął nas tatko, gdy mieliśmy już wracać. Wtedy było już całkowicie zimno, chociaż wcześniej wcale nie było cieplej, bo wiał bardzo chłodny wiaterek, a piękne słoneczko pokazywało się zza grubych chmurek bardzo, ale to bardzo rzadko. Gdy wróciliśmy mamusia powiedziała, że przemarzliśmy i nas przewiało, i przez to, że się kąpaliśmy na pewno będziemy rano chorzy. Nie do końca zrozumiałem wtedy dlaczego miałoby tak być i co to właściwie oznacza, bo nigdy wcześniej nie byłem chory.
    Dopiero rankiem, gdy cieplutkie słonko i śliniący się Ekh mnie obudziły i chciałem pobiec za wszystkimi do rodziców, którzy robili zbiórkę na śniadanko zobaczyłem, że coś jest nie tak. Było mi strasznie zimno, chociaż na termometrze było całe dwadzieścia stopni! Nie rozumiałem kompletnie dlaczego tak jest i bardzo chciałem pójść i powiedzieć to mamie, gdy poczułem, jak bardzo boli mnie główka i jak ciężko mi się oddycha. Zupełnie tego wszystkiego nie rozumiałem, z moim noskiem było chyba coś nie tak, czy on się zepsuł? Czy noski mogą się psuć? W środku było pełno smarków i bardzo chciało mi się kichać. To było straszne, nigdy nie zrobiłem nic mojemu noskowi i zrobiło mi się bardzo smutno, że on każe mnie w ten sposób. Może byłem za mało dobry dla kogoś? Oh, tak bardzo chciałem wszystkich przeprosić, nawet nie wiedziałem, że zachowywałem się źle, okropnie się z tym czułem, okropnie! Wtedy do naszego pustego pokoiku, bo wszyscy zdążyli już z niego wybiec, przyszła moja wspaniała mamusia. Ją też chciałem bardzo przeprosić i zapytać się, jak mogę zdjąć okropny czar pełnego, zepsutego noska, bolącej główki i w ogóle całego ciałka, bo czułem się, jakby ktoś przywiązał do mnie tonę kamulców, dziwnego zimna i tego, że moja buzia chyba zapomniała jak mówić.
    — Eliot, kochanie, dlaczego ty płaczesz? — Zapytała się mnie mamusia, otulając mnie swoimi łapkami. — Śniło Ci się coś złego, łapacz snów nie działa? — Potem pogładziła mnie czule po główce i dała mi buziaka, a mi zrobiło się jeszcze smutniej, bo nie zasługiwałem na taką wspaniałą mamę. Musiało być jej bardzo przykro, że ma takiego syna, który robi takie brzydkie rzeczy, że potem jest tak karany. Bardzo chciałem być jej dzielnym chłopcem i nie płakać przy niej, ale nie umiałem, było mi tak źle, że kogoś zawiodłem!
    — P-p-przep... — Próbowałem coś do niej powiedzieć, ale nie mogłem, mamusia z pewnością już wiedziała co się stało i była bardzo zawiedziona. Musiałem tak śmiesznie kaszlnąć, żeby było lepiej. — Przepraszam Cię mamusiu! — Powiedziałem bardzo szybko, bo bardzo nie podobał mi się mój głos, był inny, jakby ktoś mówił za mnie! Pociągnąłem noskiem i schowałem pyszczek w sierści mamusi, bo znowu wody w moich oczkach było więcej. Idźcie sobie łzy, jesteście niedobre!
    — Dobrze, ale... Za co ty mnie przepraszasz? — Mama zaśmiała się cichutko, podnosząc mój łebek do góry i wycierając mi oczka łapką. — Przecież nic się nie stało. — I znowu mnie mocno przytuliła, a ja wiedziałem, że nie powinna i czułem się jeszcze gorzej.
    — Byłem dla kogoś bardzo niedobry, mamo. — Odpowiedziałem jej smutnym głosikiem, a ona tylko dała mi znak, żebym mówił dalej. — Obudziłem się dziś rano i... — Przerwałem głośno kaszląc. — Sama widzisz! To coś mi się zrobiło, a to znaczy, że zrobiłem coś złego i mam za to karę, a ja nawet nie wiem co i jest mi bardzo, bardzo smutno. — Znowu pociągnąłem noskiem, a mama tylko zaczęła się bardzo głośno śmiać. Nie wiedziałem czemu, ale tatuś aż stanął przy drzwiach.
    — Oh, Elciu... Nic nikomu nie zrobiłeś, pamiętasz może jak mówiłam ci wczoraj, że będziecie z Dustinem chorzy? — Pokiwałem głową na znak, że pamiętam. — Widocznie twój brat ma lepszą odporność, albo mniej siedział w zimnej wodzie od ciebie. Nikt cię nie ukarał, zwyczajnie zachorowałeś. — Uśmiechnęła się ciepło, przykładając mi łapę do czoła. — Kapitanie Jay, melduję, że ta dwójka kamratów zostaje dziś na pokładzie i nie wybierze się z resztą załogi do lodowej jaskini.
    — Ajaj, Kapitanie SamSam! — Odpowiedział jej tatuś, po czym podszedł i dał mi buziaka. — Zwijaj się załogo, musimy poradzić sobie dziś bez Kapitana Mamy, kto chce być kapitanem zastępczym? — Krzyknął do reszty mojego rodzeństwa, a ja wtedy zrozumiałem, że będę musiał zostać w domku.
    — Nie możemy z nimi iść?
    — Lepiej będzie, jak zostaniesz w domu i się wykurujesz, a pójdziesz się poślizgać innym razem, kiedy będziesz zdrowy, dziś dobrze by było żebyś nie wychodził z zamku... Ale heeeej, co to za smutna minka? Postawimy cię trochę na nogi i załatwimy atrakcje w zamku. To będzie taki dzień tylko mama i jej synek, ja i ty, i obiecuję, że będziemy się świetnie razem bawić, dobrze? — Powiedziała wesoło, a ja zamerdałem ogonem, z powrotem kładąc się pod kołderką.
    Potem mama przyniosła mi śniadanko do łóżka, ciepłą malinową herbatkę, jakieś niedobre lekarstwo i dodatkowy kocyk. Powiedziała mi, że lepiej się poczuję jak położę się jeszcze troszkę spać, więc grzecznie wszystko zjadłem, mamusia mnie utuliła i opowiedziała jeszcze bajkę, żeby łatwiej mi się zasypiało! To była bajka o brzydkim kaczątku i była bardzo ładna, bardzo się cieszyłem, że mamcia mi ją opowiedziała i o wiele lepiej mi się po niej spało.
    Gdy po dwugodzinnej drzemce wstałem w końcu z łóżeczka poczułem się o wiele lepiej! Nosek nie był już taki zepsuty, łatwiej mi się rozmawiało z mamusią, nie było mi tak zimno i wszystko mnie tak bardzo nie bolało! Zaraz gdy wstałem pobiegłem do mamci, żeby jej to powiedzieć, a ona się bardzo ucieszyła, że już czuję się lepiej i powiedziała, że ma dla mnie super niespodziankę! Tak bardzo lubię niespodzianki, nie mogłem się już doczekać aż mama mi powie o co chodzi! Gdy wziąłem następne lekarstwa i wypiłem jeszcze jedną herbatkę dowiedziałem się, że możemy wyjść z komnaty do tej mojej niespodzianki. Byłem bardzo podekscytowany i ciekawy co ona dla mnie przygotowała, bardzo chciałem jak najszybciej być na miejscu! Nie mogłem jednak zobaczyć gdzie idziemy, bo mama zawiązała mi opaskę na oczkach i powiedziała, że mam nie podglądać, żebym do końca nie wiedział gdzie idziemy. To było strasznie trudne tak iść na ślepaka, kompletnie nic nie widziałem! W końcu udało nam się dojść, a mamusia odsłoniła mi oczy. Byliśmy w kuchni!
    — Nie mogłeś dziś pójść z rodzeństwem, dlatego zorganizowałam ci coś innego co lubisz i co mogłoby zrekompensować ci stracony czas. Dogadałam się z Norah, żebyś mógł...
    — Eliocie. — Powiedziała do mnie poważnie pani Norah, wyciągając przed siebie drewnianą łyżkę. — Pasuję cię dziś oficjalnie na szefa kuchni. Możesz przyrządzić dla sfory na obiad dziś co tylko chcesz. — Położyła mi dwa razy łyżkę na ramieniu, tak jak królowie pasują rycerzy, tylko mieczem. Zacząłem skakać ze szczęścia po całej kuchni i przytulać mamusię i panie Awur i Norah, że mi pozwoliły, to było takie niesamowite, mama spełniła moje marzenie!
    — Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję paniom! I tobie mamusiu, jesteś najlepszą mamusią na świecie! Spełniłyście moje marzenie, kocham was, kocham, dziękuję, dziękuję!
    Potem przyszedł czas żeby wybrać przepis i składniki, a mama wtedy powiedziała, że wróci po mnie gdy już skończymy i będzie tu zaglądała. Pani Awur już prowadziła mnie do spiżarni, ale ja się wyrwałem i pobiegłem znowu do mamy, bo bardzo mi się to nie spodobało, że mogło jej nie być obok.
    — Mamusiu, nie idź sobie, proszę! — Stęknąłem, ciągnąc ją lekko za ogon. — To dzięki tobie zostałem szefem kuchni, nie poradzę sobie z przepisem bez ciebie, bo to dzień mama i Elcio, tylko Elcio i mama, pamiętasz? Musimy razem zrobić pierogi, zgódź się mamusiu, pomóż mi, proszę!

[Kocham moją mamusię ♥ Odpisz mi mamo]

Bonus

dodatkowa nagroda za +1000 słów
+5 monet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz