28.07.2018

Od Lucyfera CD Lightsaber

Pomysł mojej towarzyszki wydał mi się absurdalny. Jednak w tej sytuacji, byłem skłonny jej zaufać. Ten zamek był dziwny, przepełniony magią, a może po prostu sprawiał takie wrażenie. Nie wiadomo czy to maga a może niewidzialne duszki. Spojrzałem na Saber i odezwałem się. 
- Tylko uważaj abyś się nie zakochała w trupie...
Jej wzrok był krytyczny i z pogardą. 
- Nie musisz się o mnie martwić.
- Czasami chyba wypadałoby. Idę sprawdzić resztę zamku. 
Wyszedłem z pomieszczenia i zacząłem przechadzać się po komnatach. Nagle moim oczom ukazały się wielkie drzwi. Z trudem udało mi się je otworzyć. Gdy znalazłem się po drugiej stronie moim oczom ukazała się gigantyczna biblioteka. Książki to ogromne źródło wiedzy, więc nie mogłem trafić lepiej. Zacząłem przechadzać się wzdłuż półek i szukać czegoś co odpowie na moje pytanie.
Wybrałem kilka książek po czym usiadłem przy stoliku i po kolei zacząłem wczytywać się w ich treści. Czas mijał a ja nadal tylko szukałem i czytałem. Nigdy nie przepadałem, za takim spędzaniem czasu jednak gdy wyjąłem jedną z kilku tysięcy książek, szafa odsunęła się pokazując tajne przejście. 
Robiło się coraz dziwniej i ciekawiej, ale czułem, że za tym przejściem czeka moja odpowiedź. Instynkt mnie nie mylił, małe pomieszczenie a na samy środku wielka gruba księga. Było by to zbyt łatwe gdym od tak mógł sobie po prostu do niej podejść. Rozejrzałem się dokładnie po czy zrobiłem krok do przodu. W sumie nic się nie stało i lajtowo dobrałem się do zawartości księgi.
Historia opowiadała o rodzinie, która po wielkiej kłótni stworzyła dwa rody. Od lat walczą między sobą. Nikt nie pragnął pokoju, chcieli się tylko powyrzynać nawzajem. W tej księdze była postać psa, obcego który poprowadzi wojnę tak, że ród wygra. Było też o pięknej nieznajomej która zasiądzie u boku króla i o koniu. 
Poczułem coś dziwnego, gdy pomyślałem sobie o Lightsaber a obok niej siedzącym Leoncjuszu. Przewertowałem kilka stron dalej, tam było wszystko, jakby przewidziane, nasz plan ucieczki... Trzeba było to pozmieniać jak najszybciej. Wyszedłem z pomieszczenia, a następnie z biblioteki. Na ścianie wisiał zegar pokazujący godzinę 23:47. Codziennie o północy w moje ciało miał wchodzić demon i wybijać wrogów abym potem zginął bohatersko, a Saber została u boku króla. Musiałem ją znaleźć, ale to nie było łatwe. Zamek był ogromny a ja miałem mało czasu. Wybiegając z zamku na dwór usłyszałem jakiś śmiech, potem zobaczyłem Saber w objęciach Leoncjusza i wpiętym kwiatem za uchem. Wyglądała pięknie... była radosna. Chciałem im przerwać ten romantyczny moment, jednak spóźniłem się. Straciłem panowanie nad swoim ciałem, oczy zaszły mi mgłą i znowu nie wiedziałem co się ze mną dzieje...

****** Rankiem *******

Otworzyłem oczy, nie byłem w zamku ani nawet w jego pobliżu. A może to był zamek, tak! To były lochy. Jednak przede mną nie stał ani Filon ani Leoncjusz, to był ktoś obcy. 
- Gdzie ja jestem! Wypuście mnie!! 
Do moich krat podszedł jakiś pies.
Był duchem, tego jestem pewien. Był wrogiem, jasne jestem w drugim zamku, musieli mnie schwytać gdy walczyłem i zabijałem.
- Nasz gość się obudził.
Nadal, szumiało mi w uszach. Ponownie traciłem i odzyskiwałem świadomość, gdy nagle już nie byłem w celi na na holu. 
Zostawiałem za sobą ślady krwi i pragnąłem zabijać dalej. Liczyłem na spotkanie z królową tego zamku, prawdopodobnie byłaby to jakaś rodzina z tamtymi dwoma, ale nikogo nie znalazłem. Kolejna utrata świadomości i gdy znowu odzyskałem swoje ciało byłem na obiedzie.
Leoncjusz rozmawiał z Lightsaber, Filon zaś usiłował coś ze mnie wyciągnąć, jednak ja milczałem jak grób. Po posiłku wyszedłem bez słowa i nagle poczułem jak ktoś mnie łapie.
- Lucy, co się dzieję?
- Powiem Ci na spokojnie jak będziemy sami, przyjdź do mnie gdy znajdziesz chwilę.
Wyszło tak, że Saber poszła ze mną a gdy drzwi się za nami zamknęły opowiedziałem jej wszystko.



Lightsaber?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz