17.07.2018

Od Surilli CD Bonnie

- Co się z tobą działo przed dołączeniem do sfory? Miałaś tam rodzinę? Dlaczego potem odeszłaś stąd? Jakie miałaś przygody? - Sunia zapytała mnie o moją przeszłość. Był to jeden z tych tematów, których nie lubię poruszać. Pewnie każdy ma chociaż jeden wątek w swoim życiu, którego nie lubi wspominać, nie ma ochoty o nim rozmawiać. Nie sposób jednak było odmówić tej przecudownej młodej suczce odpowiedzi. Pewnie gdyby była dorosłym psem rzuciłabym po prostu stanowcze nie, ale to dopiero dziecko... Uległam mojej miłości do szczeniąt i odpowiedziałam.
- No więc urodziłam się jako jedno ze szczeniąt z zupełnie nie planowanego miotu. Pewni ludzie mieli suczkę, moją mamę, a ta przypadkowo zaszła w ciążę z psem tej samej rasy. Ojca nie poznałam w ogóle, za to moja rodzicielka, w przeciwieństwie do mnie nienawidziła szczeniąt. Właściciele tej suczki szybko wydali mnie do nowego domu, gdzie stałam się świątecznym prezentem dla pewnej dziewczynki. I tutaj szczęście niestety mi nie sprzyjało. Zupełnie nie spodobałam się swojej nowej opiekunce, ta pewnego dnia, podczas spaceru zostawiła mnie przywiązaną do słupa, pod bramami schroniska dla zwierząt. Pamiętam, ze był to deszczowy dzień, a ja nie mając się gdzie schronić, cała przemoczona siedziałam pod tym słupem. Dopiero po jakimś czasie znalazła mnie właścicielka schroniska, pewna starsza pani. Liczyłam na to, że może tutaj zaznam szczęścia. Trafiłam jednak do jednej z klatek w przytulisku i niedługo później o mnie zapomniano. Pewnego dnia, kiedy, jak co rano owa starsza pani karmiła mnie, zapomniała zamknąć kojec. Wymsknęłam się z niego szybko i pobiegłam przed siebie. Uciekłam ze schroniska, z tamtego miasta. Chciałam zapomnieć o tym, co mnie spotkało i poszukać ciepła rodzinnego, szczęścia. - odetchnęłam z ulgą, najgorszą część historii mam za sobą. Opowiedziałam ją dość pobieżnie, ale mam nadzieję, że Bonnie mi to wybaczy. - Około godzinę później po tych wydarzeniach trafiłam pod bramy zamku w Royal Dogs. Tutaj zostałam bardzo miło przywitana, widziałam życzliwość na każdym pysku, każdej twarzy. Niezależnie od tego, czy daną osobę znałam, czy nie. Gdzie nie popatrzyłam, to psy uśmiechały się do mnie. Czułam się bardzo szczęśliwa, właśnie tego brakowało mi przez całe życie. Czułam, że tutaj jest moja rodzina. Niestety nie wiem, co sobie wtedy myślałam, ale opuściłam sforę po kilku tygodniach. Była to jedna z gorszych decyzji w moim życiu. Nie wiem, co mną wtedy kierowało. Wyruszyłam w świat, przeżyłam wiele przygód. Raz walczyłam z gromadą lisów, innym razem zaprzyjaźniłam się z jeleniem. Potem znowu wywiało mnie do ludzkiego miasta, gdzie prowadziłam życie psa ulicznego. Mam za sobą nawet dwukrotną podróż statkiem! Może tak los chciał, może tak miało być. Wiele przygód poszło również nie po mojej myśli, co nieco wpłynęło, myślę, na mój charakter. Chociaż jakby tak na to obiektywnie spojrzeć, to kompletnie się zmieniłam! Po czterech latach łapy zawiodły mnie znowu tutaj. Jak to mówią: "wszystkie drogi prowadzą do domu", haha. No i... jakoś się żyje! Kocham tą sforę, te tereny, ten zamek. Już nigdy go nie opuszczę. - uśmiechnęłam się. - A tobie podoba się w Royal Dogs?
Bonnie?
499

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz