29.07.2018

Od Surilli CD Tanaya

Miałam nadzieję, że Tanay odwzajemni moją radość, rozpromienienie na jego widok. On odpowiedział tylko udawanym uśmiechem. Przyszedł tu z grzeczności, choć wcale tego nie chciał czy może coś go gryzło?
- Cześć. - rzucił patrząc w głąb mieszkania, za mnie. Zakłopotałam się nieco przypominając sobie, że w środku mam bałagan. - Mogę? - zapytał bezceremonialnie. Kiwnęłam łbem i zaprosiłam go do środka. Nie wiedziałam, jak zachować się w takiej sytuacji, nie byłam pewna żadnego swojego posunięcia. Pies widocznie wyluzował się, na jego twarzy zagościł już zwyczajny uśmiech, po czym usiadł na mojej kanapie chwytając miskę z popcornem. Rozpromieniłam się nieco i zajęłam miejsce obok.
- To co robimy? - zapytał patrząc na mnie. Zastanowiłam się chwileczkę. Miałam zamiar obejrzeć film, ale chyba nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy zrobili to razem.
- Może jakiś film? - pomysł ten oznaczał wyjście z domu, ba! Udanie się do ludzkiego miasta, ponieważ w sforze nie mamy telewizorów. Spojrzałam zachęcająco na Tanaya, to przecież okazja na przygodę! Samiec nieco się zastanawiał, przeciągał czas odpowiedzi, ale później zgodził się.
- Dobra. - na jego twarzy zagościł dziarski uśmieszek. Odstawił popcorn na stolik przed sofą i oboje skierowaliśmy się ku wyjściu.
~
Droga nie była ani daleka, ani żmudna, dojście do okolicznego miasta zajęło nam niecałą godzinę. Początkowo szliśmy w ciszy, ale później szybko podłapaliśmy wspólny temat rozmowy i w mgnieniu oka znaleźliśmy się u bram ludzkiej osady. 
- Teraz musimy uważać. - szepnęłam, po czym zgarbiłam się nieco i ruszyłam truchtem ulicami miasta. Tanay szedł za mną, nie musiał biec, jego szybki krok dorównywał mojemu tempu. Przebyliśmy w ten sposób kilka przecznic i naszym oczom ukazał się duży szyld z napisem "Kino". Po cichutku, niespostrzeżenie wemknęliśmy się do środka. Ludzi było tam dużo, więc obsługa nie zauważyła dwójki psów przedzierających się przez tłum. Skradając się już, aby nie zwrócić na siebie uwagi, szybciutko weszliśmy do sali kinowej, gdzie wyświetlany był właśnie film. Zajęliśmy miejsca w pierwszym rzędzie, aby nie zwrócić na siebie większej uwagi i nie znając tytułu filmu, ani nie wiedząc o czym jest zaczęliśmy oglądać. Historia wyświetlana na ekranie była ewidentnie romansem. Nie lubiłam takich filmów, nie podobało mi się, ale miłe było dotrzymywanie towarzystwa Tanayowi.
W pewnym momencie samiec objął mnie ramieniem. Było to dość niezręczne uczucie, zwłaszcza z uwagi na to, co do niego czułam i ile jego dotyk wzbijał we mnie emocji. Byłam nim oczarowana, ale równocześnie zawstydzona i zła na siebie. Cieszyłam się, serce biło mi bardzo szybko. Przysunęłam się bliżej niego i oddałam w jego objęcia. Byłam bardzo ciekawa, do jakiego kroku następnie się posunie.
Tanay?
427
Przepraszam, że dopiero teraz odpisik i to w dodatku słabej jakości. Wakacje ukradły mi wenę.
+ Dowiedziałam się, że w sforze nie mamy telewizorów :c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz