15.07.2018

Od Surilli - Quest #5

Spacerowałam po lesie. Nic nie wskazywało na to, co za chwilę się wydarzy. Krzyk.
- Tam jest! Łapać go! - odwróciłam się w tamtą stronę i ujrzałam grupę ludzi ze strzelbami. Im bliżej byli, tym głośniej słychać było ujadanie psów myśliwskich i kroki. A raczej bieg. Niewiele myśląc pognałam przed siebie. Pełen sprint. Zręcznie wymijałam drzewa, skakałam ponad krzewami i powalonymi pniami. Potknęłam się, co zadecydowało o późniejszym wydarzeniu. Mężczyzna, wróg biegnący na przodzie oddał strzał. Nie mierzył długo, bowiem był blisko, a leżący na ziemi pies był łatwym celem. Huk. Ból. Idealnie trafił w tylną łapę. Z uwagi na to, że grupa się zbliżała, podniosłam się z ziemi skowycząc przeraźliwie i, kulejąc na jedną z kończyn, kontynuowałam ucieczkę. Las się zagęścił, a ludzie wypuścili swoje psy. Te gnały za mną. Przyśpieszyłam, ciągle zmieniałam kierunek biegu, robiłam zwroty w miejscu. Byle tylko uciec. Kiedy zmęczenie dawało już o sobie znać starałam się zlokalizować wzrokiem najbliższe schronienie. Paręnaście metrów dalej znajdowała się lisia nora. Wybiłam się z ziemi i dałam do niej susa. Poturlałam się po ziemi i drżąc ze strachu czekałam pod powierzchnią. Nade mną słychać było tupot i szczekanie. Chwila ciszy. Teraz tupot butów i nawoływanie do psów. Kiedy wszystko ucichło, wydałam ciche jęknięcie z bólu. Leżałam oszołomiona, bezradna. Usłyszałam węszenie. Strach mnie sparaliżował. To koniec. Do nory powoli wszedł pies przypominający gończego. Był koloru rudawo-miedzianego, na pysku nieco jaśniejszy. Miał długie uszy oraz masywny pysk. Zatrzymał się przede mną.
- Czy mogę ci jakoś pomóc? - zapytał przyjaźnie. Po głosie stwierdziłam, że to samiec. - Nie bój się.
Cofnęłam się z piskiem. Podstęp.
- Spokojnie. Opatrzę ci ranę i odprowadzę w bezpieczne miejsce.
- Kim jesteś? Jak się tu znalazłeś?
- Pomagam im. A przynajmniej powinienem. Ale nie ważne. Daj. - wskazał na moją łapę, a ja podałam mu ją.
Po chwili była już opatrzona, ból prawie minął. Pies przerzucił mnie przez grzbiet i zaniósł pod bramy zamku. Następnie uciekł w kierunku, skąd było słychać ciche nawoływania myśliwych.
330
Akceptacja!

Twój quest został zaakceptowany
+10 doświadczenia, +10 monet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz