27.07.2018

Sunshine dorasta!

https://zapodaj.net/images/f063b5712b609.png
IMIĘ: Sunshine! To możesz usłyszeć na korytarzu, rzadziej skrót, który też bardzo lubi, czyli Sunny albo Sun, a w rodzinie zdarza się wołać nawet Słoneczko albo Promyczku, całkiem urocze. Tak jest nawet wpisana w dokumentach, ale rodzice numer jeden wybrali najpierw imię Melody, tylko z czasem wszyscy, nawet oni, przestali tego używać.
MOTTO: "Defying Gravity"czyli "Zwyciężać Grawitacje", bo można to zrobić, bo można zrobić wszystko.
PŁEĆ: Sunia.
WIEK: Już dwa lata, strasznie szybko minęło, ale taka stara jestem teraz.
RANGA: Wszyscy, no dobra, może nie wszyscy, ale bardzo dużo osób mówiło, że może lepiej będzie, jeśli nie będzie robić nic, ale takie siedzenie w komnacie jest strasznie nudne i nie chciała być jakimś darmozjadem, więc znalazła sobie stanowisko. Pomocnika! Nie mogło to być żadne stanowisko, gdzie trzeba coś czytać albo walczyć, bardzo nie chciała walczyć i niezbyt mogła czytać. Braciszek Eliot proponował śpiewanie, bo mówił, że ma ładny głos, ale jest przecież tyle osób z ładniejszymi! Długo to zajęło, ale w końcu stwierdziła, że zostanie pomocnikiem, bo wtedy nic wybierać nie musi i zawsze ktoś potrzebuje jakiejś małej pomocy.
APARYCJA:
  • rasa - a nie wiadomo, a skoro nie wiadomo to kundel.
  • wzrost - pięćdziesiąt siedem centymetrów i jakoś bardzo jej się to podoba, bo dokładnie tyle ma tata, przez to czuje się jakoś tak bardziej z rodziną połączona.
  • waga - chudziutka jest, więc ma tylko jedenaście kilogramów. Medycy mówili, że jeszcze się mieści w skali bycia zdrowym.
  • wygląd zewnętrzny - kiedyś, ktoś powiedział, że wygląda jak psia sarenka i jest w tym trochę racji. Jest całkiem wysoka, może nie super, ale całkiem spora, tak, że nie może przechodzić pod stołem, bez pochylania się, a do tego bardzo chuda, z długimi nogami. Ma średniej długości, delikatne futro, białe jak śnieg, jeśli dobrze idzie, jeżeli źle, to zaczyna wyglądać jak szara miotła, którą i tak w miejscach jest, bo z czasem pojawiły się u niej bardziej szare plamy na sierści. Ogon na szczęście nie jest jakiś bardzo długi, więc nie brudzi się, jeżdżąc po ziemi, ogon w sobie bardzo lubi. A na pysku ma jeszcze, oczywiście, oczy, bardzo jasne, niebieskie oczy, błękitne właściwie i jaśniutki, różowiutki nosek. Podobno jest urocza, ale tylko podobno, ona tam nie wie.
  • głos - tak mniej więcej, oczywiście.
  • budowa ciała - przecież już było! Chudziutka, wcale nie umięśniona i pewnie, gdyby nie futerko, to pewnie widać byłoby u niej żebra, ale to nie znaczy, że nie je! Oczywiście, że je, dużo je, ale jakoś tak nic się właściwie nie odkłada.
  • znaki szczególne - a wiecie, taka mała, tycia rzecz, mam podobno bardzo ładne oczy, ale wolałabym, żeby były brzydkie, ale działały.
OSOBOWOŚĆ: Sunshine to radosne słoneczko w równej mierze, co wojownik. Pierwsza rzecz, która przykuwa uwagę to fakt, że Sunny nie widzi. Nic, absolutnie, zero, cały czas przebywa w absolutnej ciemności i musiała się nauczyć z tym radzić. Wzrok to może nie jest najważniejszy ze zmysłów, ale nadal dość potrzebny. Nie może czytać, oglądać obrazków, wypatrywać zwierzyny. Życie w wiecznej ciemności, z pamięcią, która okazuje się nie być wcale taka świetna. Dustin miał ciemne oczy czy jasne? Ile kroków powinnam zrobić, by dojść ze schodów, do stołówki? Jak dojść do zamku, jeśli zgubi się w lesie? Jak wykonywać normalne czynności, jeśli przez tak długi czas, nie było z tym żadnego problemu? Nie lubi hałasów, ani tłumów, za dużo bodźców sprawia, że Sunshine gubi się, traci jakąkolwiek możliwość do poruszania się, stres obejmuje każdy fragment jej ciała i nie wie, co ze sobą zrobić, ale jeśli ktoś przyjdzie i spróbuje jej pomóc, to oczywiście odmówi i zacznie stwierdzać, że czuje się absolutnie świetnie, może wszystko, zrobi wszystko.
Sunny nie płacze, Sunny nigdy, przenigdy nie płacze. Sunny nie okazuje, że potrzebuje pomocy. Sunny jest silna albo raczej Sunny próbuje nie pokazywać, że nie może sobie z czymś poradzić, to właśnie ta wojownicza część. Sunny wojuje zwłaszcza z samą sobą, ale też z wizerunkiem, który ślepota jej narzuca - istotki, która nie potrafi sobie sama poradzić i nawet, jeśli jest w tym trochę prawdy, jeśli Sunshine rzeczywiście potrzebuje pomocy, nawet wielokrotnie, to bardzo rzadko się na nią zgadza, a jeszcze rzadziej o nią prosi. Jest niezwykle uparta w swojej walce i jeśli spróbujesz powiedzieć jej, że jest za słaba, że nie może czegoś zrobić, to uwierz, będzie starała się udowadniać ze wszystkich sił, że jest w stanie. Powiesz, że nie może sama ugotować zupy? A poczekaj tylko moment, zaraz jakoś dorwie się do gorącej wody i jakiś warzywek.
Stara się działać, jakby nic się nie stało, jakby świat wcale się dla niej nie zmienił, co oczywiście nie jest prawdą, ale Sunny usilnie stara się udowodnić, że jest inaczej.
Chcąc, nie chcąc musiała zacząć myśleć bardziej kreatywnie. Jeśli nie przeczytasz książki, to musisz znaleźć inny sposób na zdobycie wiedzy. Dlatego Sunny pyta, czasami nawet trochę zbyt dostanie, ale nigdy nie widzi wyrazu pyska, więc nie wie, czy ktoś czuje się nieswojo, przez co może wydawać się nieco nieprzyjemna w obyciu. Ale skoro było już o wojowniczce, czas na uroczą część.
Sunny jest miła, naturalnie, nieprzymuszenie miła, bo dlaczego niby nie? W końcu sama chciałaby, by inni traktowali ją w porządku, a to nie przychodzi tak łatwo, więc musi odpowiednio zapracować na przyjaźń świata, więc pracuje dobrocią. Stara się pomagać każdemu, kto tego potrzebuje, a także tym, którzy nie potrzebują, ale ona uzna, że jest inaczej. Chociaż może nie ma najłatwiej w życiu, stara się nadal uśmiechać, czasami może trochę sztucznie, może trochę wymuszenie, ale stara się być optymistką i przekazywać swój optymizm światu, to jest też fragment jej walki, żeby nie przekazać światu, że za tymi wyszczerzonymi ząbkami znajduje się ktoś, kto najbardziej w świecie boi się odrzucenia. Może to przez pierwszych rodziców, może to w niej zawsze siedziało, ale Sunny chce się przypodobać, chce być lubiana i mieć przy sobie kogoś, kto nigdy jej nie zostawi. Może nawet ktoś się taki znajdzie, ma nadzieję, która może jest trochę dziecinna, bo i taka Sunny się wydaje, ale nie należy o niej myśleć, jako o słodkiej idiotce, która nic nie rozumie i wszystkim ufa. Ona wie, że jest zło na świecie, ona wie, że nie wszystko jest piękne i kolorowe, ale skoro może wprowadzić chociaż trochę barw do czyjegoś życia, to to zrobi.
W końcu jest promyczkiem, prawda? Imię zobowiązuje.
RODZINA: Rodzina numer jeden była prosta, tata Uraia, mama Tonia, ciocia Xenia, rodzeństwo, a rodzina numer dwa... Oł...tu mamy problem. Rodzice to Samanta i Jay, rodzeństwo Bonnie, Dustin, Eliot, Chantelle, Ashes, Adele i Ekhou. Dziadkowie, których zna, Peter, Ikar i Jessie, a co do wujków, cioć i kuzynów, to załóżmy, że jest nim każdy sznaucer, większość owczarków australijskich i ogółem trzy czwarte sfory.
PARTNER: Miłość jest ślepa, ale mnie nie wybrała.
POTOMSTWO: Szczenięta są fajne, ale nie wiem, czy chciałabym mieć własne.
HISTORIA: Emmm, to bardziej skomplikowane, ale opowiedzmy wersje oficjalną, którą zna Sunny. Miała wspaniałą rodzinę, w której skład wchodzili jej rodzice, Uraia i Tonia, rodzeństwo, których imion nie pamięta i ciocia Xenia. To właśnie ciocia Xenia pewnego dnia wzięła ją za kark i powiedziała, że muszą iść. Rodzice zgodzili się na to, byli nawet bardziej niż zadowoleni, pamięta, jak próbowała ich przekonać, żeby pozwolili jej zostać, ale ciocia nieubłaganie powtarzała, że muszą iść. Więc szły przed siebie, aż po czasie, który dla szczeniaka wydawał się nieskończonością, dotarły do Royal Dogs, gdzie ciocia, tak jak reszta rodziny, zostawiła ją. Opiekunami zostali Jay i Samanta, rodzice numer dwa, którzy dali jej dom i rodzinę, o której nawet nie marzyła. Dzieciństwo pamięta głównie przez słońce, jakby cały czas była w nim skąpana, ale skończyło się w ciemności, którą przyniosła choroba. Odebrała jej światło, uśmiech mamy, czerwone maki i widok z okna. Choroba zabrała Promykowi Słońce.
TOWARZYSZ: Nie ma jeszcze towarzysza, jeszcze. 
DOŚWIADCZENIE: 0.
MONETY: 5.
KONTAKT: julkaczaps

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz