08.08.2018

Od Ateny - Różowy Quest

 - Pewnie spoglądasz na mnie teraz z pogardliwym uśmieszkiem i myślisz sobie: "Phi, ta suczka właśnie planuje wziąć udział w festiwalu holi, co w tym niezwykłego?" Otóż powiem ci. Mam PLAN. STRATEGIĘ. Wielkie ambicje, które zamierzam spełnić. Przez cały ten czas, przez który sforzanie beztrosko bawili się, obrzucali proszkiem i poszukiwali kolorowych skarbów, ja ciężko pracowałam. Dokonywałam researchu w bibliotece oraz na żywych egzemplarzach (kto by pomyślał, że psy są takie inspirujące?). Ćwiczyłam celność i rzucanie, trenowałam nad zwinnością, skupieniem i spostrzegawczością. Ponadto przygotowywałam się na rozmaite okoliczności, które mogłyby się wydarzyć oraz dokonałam szczegółowej analizy tego, co dzieje się na terenie sfory. Obecnie jestem gotowa, aby z hukiem wziąć udział w tegorocznym Festiwalu Kolorów! Najpierw zajmę się najistotniejszym: zdobywaniem broni. Proszek został schowany na terenie całej sfory, a więc zamierzam zdobyć go jak najwięcej. Później zacznę obrzucać losowo wybranych sforzan pyłem, który zdobyłam, a PÓŹNIEJ zbiorę go JESZCZE WIĘCEJ! Czyż nie jestem genialna?
 - Czuję się doprawdy zaszczycona, że uraczyłaś mnie tą wstrząsającą i chwytającą za serce przemową, ale czy mogłabyś z łaski swojej przestać? Próbuję tu sprzątać. Poza tym, po jaką cholerę w ogóle mi o tym opowiadasz? Mam w głębokim poważaniu to, jak zamierzasz się bawić, czy jak ambitne masz plany. Ktoś będzie to musiał wkrótce wyczyścić i obawiam się, że to będę ja, gdyż to należy do moich obowiązków.
 - Och, tak, oczywiście. Przepraszam. Kiedy mówię na głos, znacznie wygodniej mi się myśli i układa plany i strategie. co prawda mogłabym pobiegać, ale nie chcę tracić na to energii. Swoją drogą, co myślisz o moim podniosłym tonie tej przemowy? Rzeczywiście tak tobą wstrząsnęła? Czasem nie mogę sobie odmówić powiedzenia czegoś w tak dostojny sposób - czuję się wtedy jak bohater książki wojennej, to takie... - przerwał mi wściekły trzask drzwi. - ekscytujące.
 No nic, skoro ów osobnik płci żeńskiej postanowił nie stać się moim towarzyszem broni, będę musiała zająć się misją "Kolorowe Unicestwienie" sama. A skoro utworzyłam już skomplikowaną strategię, pora na polowanie!
 Wychodząc z komnaty od razu przyuważyłam, że wszyscy naprawdę świetnie się bawili. Chichot oraz wesołe głosy otuliły moje organy słuchowe. Różowe chmury pyłu dominowały wśród kolorów, które fruwały w powietrzu, ale uznałam, że to nie wyglądało źle. Co więcej, sprawiło, że nabrałam ochoty na zebranie akurat tego koloru. Niech żyje róż, kolor kojarzony z kobiecością, urokiem osobistym, delikatnością i czułością!

***
Muszę przyznać, że w mojej głowie poszukiwanie paczuszki z proszkiem trwało znacznie, znacznie krócej. Poświęciłam już prawie cały dzień na morderczych próbach odnalezienia tego sypkiego złota, ale jak na złość wszystkie postanowiły pochować się przed moim wszędobylskim spojrzeniem. To dobiło mnie tak silnie, że poczułam niezwykłą ochotę, aby rzucić to wszystko w pieruny i zacząć kręcić biznes polegający na informowaniu o ciekawostce dnia. Fakt na dziś: Al Pacino od tyłu to "On i czapla". Oczywiście fonetycznie.
Zrezygnowana poczłapałam do komnaty, kiedy moją uwagę przykuło coś różowego... Do ramy dziwnego obrazu, na który nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi, została przyczepiona paczka z proszkiem!
JEST! Ta przecudowna paczuszka w kolorze zbliżonym bardziej do magenty, ten skarb, ten cud na ziemi, ten niesamowity przedmiot, który powinien być wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO (znaczy się raczej nie, bo obiekty na tej liście to raczej nie są drobiażdżki, ale wiadomo, o co chodzi), ten niesamowity fenomen wypełniony sypką substancją w kolorze, który wziął swoją nazwę (zależnie od języku) albo od róży, albo od goździka postrzępionego, ten... Ten niezwykły obiekt, na który brakuje mi już epitetów, ten właśnie niesamowity obiekt już za chwilę będzie mój!
Podniosłam na chwilę oczy, aby móc w pełni nacieszyć się tą chwilą, kiedy zauważyłam, że temu niezwykłemu cudowi przyglądał się jeszcze jeden, obcy mi pies! Był dobrze zbudowany i nieco wyższy ode mnie, ale myślę, że jego wzrost nie dałby mu przewagi w starciu siłowym. Jego rasa to prawdopodobnie labrador, miał złote furto (uszy były ciemniejsze, a ponadto miał biały romb na przodzie klatki piersiowej). Nigdzie nie zauważyłam kolorowych śladów, więc albo był dobry w sprincie, albo w unikach, albo po prostu nikt nie obrzucił go jeszcze proszkiem. Postanowiłam ocenić moje szanse na zdobycie różowego proszku. Przyjrzałam mu się dokładniej, a potem odwróciłam od niego uwagę, skupiając się na celu.
Tak mała odległość (tylko trzy krótkie skoki, prawdopodobnie pięć kroków), a jednak tak wielki dystans! Nie wiem, jakim cudem muszę dzielić moją prawdziwą miłość z kimś innym. Nie, nie, ja się nie poddam. Będę walczyć do końca! Sprawdźmy, jakie opcje przygotowałam sobie na wypadek pojawienia się takiego scenariusza... Ach, no tak!
 - Czy wiesz, że tak naprawdę ten pył nie jest różowy? - zapytałam po długim wpatrywaniu się w oczy psa z uśmiechem sugerującym, że jestem niespełna rozumu.
 - Nie rozumiem.
 - Ten kolor... To tylko iluzja.
 - Słuchaj, jeśli jesteś fanką teorii spiskowych, to nie marnuj na to mojego czasu. Mam pewien...
 - Ale nie, ja mogę ci to udowodnić. Pozwól mi tylko podejść do niego troszeczkę bliżej - ostatnie słowa wyszeptałam, po czym chciałam dyskretnie przybliżyć się do paczuszki, niestety moje plany przerwał głos psa.
 - Nie, nie, nie. Nie ma opcji. Nie zabierzesz mi tej paczuszki pod byle powodem. Możesz mi to równie dobrze powiedzieć z tego miejsca, w którym stoisz.
 - Otóż ten proszek nie jest różowy. Kolorem, którym bym go określiła, jest magenta. Co prawda niektórzy zaliczają magentę jako różowy, ale ja się z tym bardzo zdecydowanie nie zgadzam, chociaż to temat na zupełnie inną dyskusję. W każdym razie, skoro jest to magenta, to znaczy, że nie jest to różowy (według mnie). Skoro nie jest to różowy, znaczy to, że nie powinien zaliczać się do całego eventu. Skoro nie zalicza się do eventu, to znaczy, że jest nielegalny. Jest jednak jedna rzecz, która dementuje moją teorię: wszędzie widzę psy, które obrzucają się tym proszkiem. A skoro wszyscy obrzucają się tym proszkiem, a nie właściwym różowym, to znaczy, że to jeden wielki spisek, który sprawi, że nasza sfora ulegnie zagładzie. No i wszystko fajnie, wszystko super, szykujmy się na apokalipsę, ale jest jedno ale. Ale co jeśli właściwy różowy jest pochowany w znacznie bardziej skomplikowany sposób i za znalezienie go szykuje się niesamowita nagroda, której zdobycie jest prawdziwym celem eventu? Ja niestety nie jestem tak wytrzymała, ale ciebie nic nie powstrzymuje, biegnij na wspaniałą przygodę, zabij kilka potworów i zdobądź ten proszek! Co cię jeszcze powstrzymuje?
 Pies wyglądał na bardzo zdezorientowanego. Jego pysk wyrażał niesamowite zdziwienie, a oczami wyobraźni widziałam nad jego głową napis "awaria systemu". Korzystając z jego oszołomienia zabrałam proszek i pobiegłam przed siebie. Ha! Niech żyje festiwal kolorów!
(1057)

Akceptacja!

Bonus

dodatkowa nagroda za +1000 słów
+5 monet

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz