07.08.2018

Od Bonnie - Kolorowa misja #1

Festiwal Kolorów nie polegał tylko i wyłącznie na rzucaniu proszkiem holi w pierwsze lepsze psy - Crescendo postanowił też dodać smaczek, którym były specjalne misje, w których chodziło o to, aby  obrzucić amunicją konkretny cel; na dodatek powiadomiony o fakcie, że ktoś może na niego polować. Jako że udało mi się zdobyć trochę pyłu, to postanowiłam wziąć wraz z Thornem udział w tej grze. Poszłam więc do przyszłego gammy i zapytałam się o go o to wszystko, aby już po krótkiej konwersacji dostać swój pierwszy przydział - moim zadaniem było obrzucenie taty, czyli Jaya. Gdzie był haczyk? W tym, że tatko musiał zostać posypany w nietypowym momencie, którego wytyczne wyglądały następująco - kiedy zanurzy w jeziorze tylko swoje tylne łapy, a ja miałam obrzucić go krzycząc, że proszek to w rzeczywistości księżycowy pył i uratuje go to przed armią zombie, która bez tego mogłaby powstać. O tak!
  Prawie od razu zabrałam się do obmyślania intrygi, która pozwoliłaby mi na wykonanie misji. Ojczulek był trudnym przeciwnikiem, znającym się na tym wszystkim, więc wiedziałam, że muszę naprawdę dopracować okoliczności. Hmm... Jak zaprowadzić go w stronę tamtego zbiornika wodnego? Na pewno powiedzenie mu wprost, aby udał się tam jest rzeczą zbyt podejrzaną. Niby jakoś dałoby się tatkę przekonać, ale też z drugiej strony trzeba zachować jakieś pozory... Mam! Zapytam się go czy pomoże mi z zaopatrzeniem z miasta, ponieważ się z kimś tam umówiłam na jakąś większą dostawę. I tak przypadkiem wyjdzie, że gość czeka w okolicach jeziora. Co dalej? Jak sprawić, aby dalej wszystko się logicznie (albo też nie) układało? I tutaj mogę opowiedzieć tacie historię, że ponoć ten, który tej nocy wejdzie do wody, zostanie zamieniony w przywódcę armii zombie, jednocześnie samym się jednym stając. W rodzinie takie opowiastki są popularne, więc nie ma w nich niczego nadzwyczajnego. Jeszcze kilka rzeczy do obmyślenia mi pozostało, ale dalej już przerzucam się na spontan. Jakoś to się uda, prawda?
  Założyłam swoją torbę myśliwską, schowałam w jednej z ukrytych kieszeni paczkę z proszkiem, a następnie kiwnęłam głową na Thorna, bawiącego się kłębkiem wełny (najsłodszy widok pod słońcem) i wspólnie udaliśmy się na poszukiwania. Nie były trudne, ponieważ tatka znalazłam w sali balowej przy bufecie, gdzie stał się stałym rezydentem. Widząc mnie rozpromienił się jeszcze bardziej niż zwykle, a następnie krzyknął coś, co zostało zagłuszone przez szum, panujący w pomieszczeniu, rozejrzał się też dookoła i... zniknął. Tak po prostu. Mrugnęłam, a tu już po moim tacie ani widu, ani słuchu, a przynajmniej tak mi się wydawało do czasu aż nagle mój towarzysz pociągnął mnie za ogon, spojrzałam się w tamtą stronę, aby zaraz móc zobaczyć jak znajoma sylwetka przemyka pomiędzy szalejącymi psami. Wiedziałam, że muszę mu zagrodzić drogę, ale tak, aby przypadkiem się nie zdradzić. Równolegle z nim ruszyłam w stronę skrzynek, które służyły jako dodatkowe siedziska, a dla bardziej kreatywnych - też jako dobre schronienie. I tutaj już wydawało mi się, że go mam, kiedy nagle odkryłam, że nie ma tam żadnego aussie. Tatek dmuchał na zimne i najwyraźniej wolał trzymać się z dala od wszystkich podejrzanych. Całkiem słusznie zresztą. Hmm... Trzeba będzie załatwić to inaczej.
  Wróciłam do komnaty, aby przemyśleć swoje kroki. Zresztą i tak powinnam to zrobić już wcześniej, ponieważ miałam zamiar przeprowadzić akcję w nocy, aby moja opowieść o zombie była bardziej wiarygodna. Dopiero po jakimś czasie ponownie wróciłam do gry z najsilniejszą bronią na jaką stać całą ludzkość w wersji psiej - z babeczką. Wiedziałam, że cel nie odpuści żadnej i nawet fakt, że jestem potencjalnym czworonogiem, który może go obrzucić proszkiem, tego nie zmieni. I rzeczywiście - starczyło tylko się wychylić, a oto już obok mnie siedział tatko. Korzystając z tego, że nie uciekał, wyłożyłam mu sprawę z tą dostawą. Odpowiedział, że jak najbardziej mi pomoże, bo i tak właściwie to powinien trzymać się z dala od zamku, a następnie wspólnie wyruszyliśmy w stronę jeziora. Teraz wszystko szło już z górki. Początkowo trajkotaliśmy o wszystkim i o niczym, a kiedy zbliżyliśmy się już znacznie do jeziora, to przybrałam tajemniczy ton, a następnie opowiedziałam o armii nieumarłych i o tym, że tego wieczoru można się zmienić w ich dowódcę, co wbrew pozorom nie jest takie fajne jak się wydaje. Zrobiło to na tatce wrażenie. Przez chwilę dyskutowaliśmy odnośnie innych opowiastek, które ponoć krążyły wokół tego miejsca, a ja równocześnie szykowałam się do tego, aby już zaraz w jakiś sposób przekonać go do włożenia tylnych łap do wody. I wtedy na pomoc przyszedł mi Thorn, który w czasie tego spaceru trzymał się tuż za nami, abyśmy mogli go w razie czego obronić przed niebezpieczeństwem. Teraz jednak oddalił się odrobinę i prawdopodobnie czegoś tam się wystraszył, ponieważ zaraz z pobliskiego listowia doszły nas odgłosy kroków. Tato zastrzygł uszami, a następnie niespodziewanie wystartował przed siebie, ponieważ pewnie zdał sobie sprawę, że być może powodem paniki gryfa był jakiś pies, mogący być potencjalnym obsypywaczem. Zaczął błyskawicznie kluczyć pomiędzy drzewami, jednocześnie z każdą chwilą zbliżając się coraz to bardziej w stronę zbiornika wodnego. W pewnym momencie od wody dzieliło go zaledwie kilka metrów, a ja zdałam sobie sprawę co chce zrobić - schować się w nabrzeżnych trzcinach.
 - Tato, pamiętaj o zombie! - krzyknęłam w jego stronę, chociaż wydawało mi się, że jest już za późno - już się odbił od piasku. Mimo tego jednak zareagował na moje słowa i zawadził jedną z przednich łap o brzeg, aby zaraz obrócić się o sto osiemdziesiąt stopni i... wylądować tylnymi kończynami w wodzie. Dobiegłam zaraz do niego i wyciągnęłam ze swojej torby amunicję; cel zdał sobie sprawę, że już za późno.
 - Ten księżycowy pył uratuje cię przed armią!! - wrzasnęłam i zaraz już mogłam podziwiać jak mój ojczulek wygląda w różowym. Podniósł na mnie wzrok, a następnie roześmiał się. Udało się!

Jay zostaje obsypany różowym proszkiem zdobytym za Różowy Quest

Misja zaliczona, Bonnie otrzymuje niebieski proszek, Jay otrzymuje niebieski proszek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz